piątek, 15 grudnia 2017

5 inspiracji z paryskiej emigracji [świąteczne ] #10

7 dni. Jeszcze tylko 7 dni i wsiądziemy w nasze auto zapakowane po brzegi walizkami i prezentami, z termosami gorącej kawy i herbaty, z kocem na tylnym siedzeniu i płytami świątecznymi w bocznej skrytce. 7 dni. Jedyne. Podekscytowanie rośnie. Wyjazdy do Polski na Święta zawsze są wyjątkowe i wyczekiwane. Żadna inna wizyta w ciągu roku nie równa się tym świątecznym i noworocznym emocjom. Tegoroczny adwent jest rekordowo krótki, dlatego idąc w ślad Francuzów, rozpoczęliśmy dekorowanie domu i przygotowania przedświąteczne od pierwszych dni grudnia. Grudzień jest dla nas w tym roku wyjątkowo refleksyjny, więc mam nadzieję, że nie zatracimy prawdziwego ducha Świąt w tym komercyjnym szaleństwie, jakie im zawsze towarzyszy. Przed Wami ostatnie w tym roku inspiracje. Zrobiła nam się okrągła dziesiąteczka. Dzielę się z Wami moimi ulubionymi francuskimi reklamami noël-owymi, i przysmakami, które pojawiają się we francuskich sklepach i domach tylko w okresie Świąt. Nie zabraknie też refleksji, całą ubiegłą sobotę przesiedziałam przed TV z chusteczką w ręku, myśląc o tym, że życie jest krótkie i jedno nam dane. Że nic nie jest oczywiste, a wobec śmierci jesteśmy totalnie bezradni. Że może zabraknąć czasu. Na jeszcze jedno kocham Cię i dziękuję. Na jeszcze jedno ciepłe przytulenie. Że trzeba być wdzięcznym już dziś. Teraz.






1. Zapnij pasy, ocal życie!
Zacznę mocno. Bardzo mocno. Od francuskiej kampanii społecznej na rzecz bezpieczeństwa na drogach, która zwraca uwagę na konieczność zapinania pasów. Patrząc na to, co dzieje się na drogach, tak w Polsce, jak i we Francji, jestem przekonana, że przekaz musi być mocny, aby podziałać na ludzką wyobraźnię. Na mnie osobiście spot zrobił wrażenie. Jest okres przedświąteczny, wielu z nas niebawem ruszy w drogę, by spotkać się z bliskimi, myślę więc, że warto o tym mówić i przypominać. Ja jestem bardzo wyczulona na zachowanie na drodze. Bardzo dużo podróżujemy autem, często w nocy, nawet jako pasażer czuję się współodpowiedzialna i rzadko kiedy pozwalam sobie na sen, chyba że jestem naprawdę bardzo zmęczona i mam też pewność, że Muszkieter jest wypoczęty. Obejrzyjcie koniecznie i jedźcie ostrożnie!!!



2.  Nowa wersja "Ojcze nasz"

Nie wiem, czy już Wiecie, ale we Francji od pierwszej niedzieli tegorocznego Adwentu w Kościele katolickim mamy nową wersję jednej z najważniejszych modlitw, czyli Ojcze nasz. To znaczy został zmieniony fragment tłumaczenia, który od dawna wzbudzał kontrowersje. I tak w miejscu 

I nie wódź nas na pokuszenie mówimy obecnie => I nie pozwól, abyśmy ulegli pokusie
Et ne nous soumets pas à la tentation               = > et ne nous laisse pas entrer en tentation

Uważam, że zmiana jest bardzo trafiona. Słyszałam ostatnio, że papież Franciszek chce zmienić ten fragment w kilku innych językach, między innymi polskim i włoskim. To, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło, to sposób wdrożenia tej zmiany przez naszego tutejszego księdza parafialnego. Wszyscy parafianie otrzymali wydrukowane obrazki z nową wersją modlitwy, a także zmieniony fragment pojawił się na bocznej ścianie kościoła jako mała ściąga dla wiernych. 



3. Moje ulubione tegoroczne reklamy noël-owe

Lubię reklamy świąteczne. Poddaję się ich magii, choć niekoniecznie chwytom marketingowym.
Ale ta skradła moje serce w tym roku. Bravo za pomysł i bajeczne (dosłownie!) wykonanie.



I moje ulubione świąteczne wstawki TV programu M6.



4. Francuskie przysmaki na Święta

Jest kilka przysmaków, które kupicie we Francji tylko w okresie świątecznym i noworocznym. Na początku grudnia w sklepach pojawia się masowo ciasto, które wcale nie jest francuskie, tylko włoskie i nazywa się panettone. W smaku i z wyglądu do złudzenia przypomina naszą polską babkę wielkanocną. My wolimy wersję bez kandyzowanych owoców i rodzynek. Babka pochodzi z Mediolanu i jest we Włoszech bardzo popularna właśnie w okresie świątecznym. Wygląda na to, że Francuzi z powodzeniem zaadoptowali tę włoską tradycję u siebie.



Przyznaję się, że dopiero w tym roku po raz pierwszy skosztowałam najbardziej popularnego we Francji bożonarodzeniowego ciasto, które nazywa się Bûche de Noël, czyli bożonarodzeniowe polano, deser który ma kształt pnia drzewa i wygląda jak rolada z kremem. Na posmakowanie kupiłam kilka małych bûche, z obawy, że skoro fanką kremów ani rolad nie jestem, to przyjdzie mi wyrzucić ten słodki nabytek, ale bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Jestem na tak.


Francuskie prezenty na Święta
Jeśli chcecie wiedzieć, co ja kupuję moim bliskim we Francji i co przywożę do Polski na Święta, to TUTAJ macie garść inspiracji. 10 sprawdzonych pomysłów na spersonalizowane prezenty, a także 10 francuskich specjałów, które przypadły do gustu mojej rodzinie. Może Was zainspiruję. KLIK

5. Merci Johnny
Nie mogłam nie napisać o Johnny'm Hallyday'u (prawdziwe nazwisko Jean-Philippe Léo Smet), który od kilkudziesięciu lat inspirował i zachwycał swoją głosem i twórczością miliony ludzi. Tak się złożyło, że odszedł od nas dwa tygodnie przed Świętami. Jego ostatnie pożegnanie transmitowała francuska TV. Wcześniej kondukt żałobny przejechał przez Pola Elizejskie, gdzie tłumy Francuzów żegnały Johnny'ego po raz ostatni...
I wiecie, ta ostatnia sobota była dniem niezwykłym na mojej emigracji. Spłakałam się jak dziecko. Płakałam razem z tysiącami Francuzów, którzy żegnali Johnny'ego Hallyday'a na Polach Elizejskich, a potem w przepięknym paryskim Kościele św. Magdaleny, gdzie odbyła się ceremonia pogrzebowa artysty.

Płakali wszyscy. Tysiące Francuzów, którzy od porannych godzin koczowali przy barierkach, przyjeżdżali autokarami z odległych zakątków Francji. Płakali wszyscy: kobiety i mężczyźni. Aktorzy, muzycy, politycy, dziennikarze... Cały francuski świat artystów bezradnych wobec śmierci przyjaciela. Płakały jego wszystkie byłe kobiety, jego dzieci i wnuki. Łączyli się razem w tym bólu. Płakały tłumy na ulicach, a prezydent wygłosił przemówienie na cześć Johnny'ego.

Oglądałam transmisję na żywo od rana do późnego popołudnia. Słuchałam koncertu z tą tak wymowną samotną gitarą... Płakałam jak dziecko, gdy kondukt żałobny wyłonił się z Placu Zgody, a pod kościołem, trzymając się za ręce czekali na niego David i Laura, dorosłe dzieci Johnny'ego. Chwilę później dołączyli do nich przyjaciele artyści, aktorzy, muzycy... Nie kryli się za okularami przeciwsłonecznymi. Płakali, tak jak stali. W tym cudnym grudniowym słońcu, które w sobotę niespodziewanie pojawiło się nad Paryżem.

Ceremonia pogrzebowa była przepiękna. To ciekawe i zabawne zarazem, ale Johnny, w dniu kiedy Francja obchodzi Dzień Laicyzmu, zgromadził tysiące ludzi w kościele...  Lubiłam i podziwiałam Johnny'ego. Moje początki emigracji zbiegły się z wydaniem jego kolejnej płyty. Pracowałam wówczas w hotelu i niejednokrotnie w pokojach rozbrzmiewała jego muzyka.

Johnny na pierwszy rzut oka wydawał się nieco ekscentrycznym rockendrollowcem. Ale niewiele było potrzeba do tego, by go docenić i dać się ponieść jego niepowtarzalnemu głosowi. Koncerty z jego udziałem były wyjątkowe i trudno mi dziś uwierzyć w to, że kiedy podziwiałam go na telewizyjnej gali w czerwcu, był to ostatni raz... Doprawdy, nie potrafię wyobrazić sobie francuskiej sceny muzycznej bez niego... To jest pustka, której nie da się wypełnić.

Wielki szacunek dla Francuzów i ich wyjątkowej mobilizacji.

MERCI JOHNNY! Twoja muzyka jest w naszych sercach.

A to moje dwie ukochane piosenki Johnny'ego



I na koniec piosenka dedykowana przez Johnny'ego swojej adoptowanej córeczce, pt. Moje najpiękniejsze Boże Narodzenie...


3 komentarze: