wtorek, 19 września 2017

Salon du mariage, czyli targi ślubne w Paryżu

Podczas gdy paryżanie i turyści tłumnie korzystali z atrakcji i możliwości Europejskich Dni Dziedzictwa Narodowego, zwiedzając w ostatni weekend za darmo co ciekawsze miejsca w Paryżu, my przemierzaliśmy korytarze pełne sukien i smokingów ślubnych, kwiatów, świec, fotobudek, dj-ów i barmanów serwujących swoje obłędnie kolorowe drinki i koktajle na targach ślubnych na Porte de Versailles. Wróciliśmy do domu z dwiema ciężkimi torbami, pełnymi katalogów, prospektów i wizytówek oraz z przekonaniem, że w dzisiejszych czasach wszyscy wszystko są w stanie za Ciebie załatwić. Za Ciebie i Twoje pieniądze rzecz jasna. Przy ostatnich stoiskach kręciło mi się już w głowie, a ostatecznie przygotowania ślubne rozpoczęliśmy od... planowania podróży poślubnej :D Tak, oferty są obłędne. Rajskie plaże za oknem sypialni, hotele z łóżkami zasłanymi płatkami róż, szampan i owoce morza na powitanie, a do tego seanse SPA i wyrafinowanego masażu dla dwojga! Czego więcej potrzeba na miesiąc miodowy? Może jedynie pieniędzy. Zapraszam Was na fotoreportaż z targów ślubnych, które odbywały 16-17 września w hali targowej Parc des Expositions na Porte de Versailles w Paryżu



Warto zacząć od tego, że na targi weszliśmy za free. Darmowe wejściówki można było ściągnąć ze strony internetowej Salon du mariage. Bilety dostępne na miejscu kosztowały 10 euro od osoby.

Na targach swoje usługi i produkty prezentowało ponad 200 wystawców. Można było dostać zawrotu głowy. Biznes ślubny to chyba jeden z najlepiej prosperujących obecnie na rynku, zarówno polskim, jak i francuskim. Odległe terminy w kalendarzach najlepszych usługodawców to już standard. Także we Francji. Są firmy i wedding planerzy, którzy zrobią dla Ciebie wszystko. Za odpowiednią cenę oczywiście. Zorganizują Ci ślub, gdzie tylko zechcesz. Paryż?  Zanzibar? Genewa? 
Nie ma problemu.




Na targach wystawiały się nie tylko firmy organizujące śluby i wesela od A do Z, ale też reklamowały się hotele, pałace, zamki i miasta, które dysponują odpowiednim zapleczem do organizacji takich uroczystości bądź zjawiskowym plenerem. We Francji większość to śluby cywilne. 



Zaproszenia ślubne. To interesowało mnie najbardziej. W niektórych kolekcjach zachwyciła mnie elegancka prostota, a w innych z kolei zaskoczyła pomysłowość i przerost treści nad formą. W nadchodzącym sezonie chyba najbardziej popularne będą zaproszenia w konwencji biletu tudzież paszportu podróżnego. 







Dekoracje. Przyznam się szczerze, że liczyłam na coś bardziej ekstrawaganckiego, ale było czym nacieszyć oko. Szklana patera z nóżką w kształcie Wieży Eiffla zdobyła moje serce.











  
Kulinaria i torty ślubne. Tutaj spodziewałam się wiele i w odniesieniu do tortów, zwłaszcza tych wiszących, się nie zawiodłam. I choć znam zamiłowanie Francuzów do egzotycznych kuchni, to jednak nie spodziewałam się tu stoisk z sushi.






Podeszłam do tego stoiska i ze zdumieniem wykrzyknęłam: drzewa genealogiczne! A Muszkieter na to: I to z orłem białym! ;)  Okazało się, że ich realizatorką jest Polka. No i wszystko jasne!




Film i fotografia ślubna

Uwielbiam. Uwielbiamy oboje. Oglądanie zdjęć. Naszych i innych. Przeglądanie albumów ślubnych to była prawdziwa gratka i skarbnica inspiracji. A fotografowie bardzo chętni do odwiedzenia Polski ;)



Fotobudka nie tylko się promowała, ale też można było zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Kolejki ustawiały się rzędami.


Obrączki. Mnóstwo obrączek. Sporo stoisk i tłum zainteresowanych. I to nie bez powodu, bo z rabatem można było tu zrobić interes życia. W końcu obrączki z założenia nosi się do końca życia. A wybór był przebogaty. My dostaliśmy oczopląsu. Ale klimat panujący wokół i te spojrzenia i uśmiechy par nie do opisania. Love in the air! ;)





Tak jak obrączek było pod dostatkiem, tak zabrakło mi urozmaiconej propozycji biżuterii ślubnej dla pań. Podobnie dodatki typu toczki, welony, bielizna czy buty ślubne - praktycznie żaden wybór. A szkoda.

Na koniec to, co przyprawiło mnie o prawdziwy zawrót głowy. Sukienki ślubne. Wiadomo - każda przyszła panna młoda szuka tej wymarzonej. Ale znalezienie jej w TAKIM tłumie jak dla mnie jest po prostu niemożliwe. A szkoda, bo podczas targów można dostać w salonie upust do 30%. Najlepszym rozwiązaniem pozostaje zaopatrzenie się w katalogi i dodźwiganie ich do domu. Zawsze można się zainspirować i odwiedzić potem odpowiedni butik. Podczas targów odbył się także pokaz sukienek i garniturów ślubnych, co dla tych, którzy się dopchali i coś widzieli, takie widowisko było z pewnością nie lada gratką.







Ja osobiście z największą przyjemnością spoglądałam na propozycje dla panów.




Oprócz wyżej wspomnianych wystawców na targach prezentowali się także DJ-eje, barmani, biura podróży, animatorzy, a także salony piękności i marki różnych kosmetyków. W moim osobistym odczuciu warto wziąć udział w tej imprezie, choćby po to, by szukać inspiracji, porównywać ceny i jakość usług, a także by zdobyć ogólne rozeznanie, jak funkcjonuje obecnie i co ma do zaoferowania rynek ślubny. Rabaty zachęcają także do skorzystania z okazji. Dla mnie najbardziej interesująca była możliwość porównania, jak ten ślubny biznes działa tutaj, a jak w Polsce. Miałam nadzieję znaleźć inspiracje, a także jakieś oryginalne, niebanalne rozwiązania. Polecam wszystkim przyszłym pannom i panom młodym, niezależnie od tego, kiedy planujecie ślub! Może zdjęcia z tego wydarzenia posłużą Wam jako inspiracja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz