piątek, 30 czerwca 2017

Koniec i początek

To jednak prawda, że najbardziej w życiu rozczarowują nas rzeczy i sprawy, wobec których mamy ogromne oczekiwania. 
I to prawda, że to te pozornie błahe wydarzenia, niby przypadkowe, przynoszą nam niespodziewanie dużo radości, wnosząc w nasze życie ważne wartości i zmieniając jego bieg.

Miałam być nianią tylko na trochę, na chwilę, szukałam czegoś dorywczego, bo już pracowałam. Jedno ogłoszenie i jedna krótka wiadomość zmieniły całkowicie mój rytm życia przez ostatni rok, a także podejście do wielu rzeczy tu we Francji, osłodziły moją emigrację i sprawiły, że w ten oto sposób przestałam być babysitterką, a stałam się członkiem cudownej francuskiej rodziny. A dziś dostałam najpiękniejszy prezent, jaki mogłam sobie wymarzyć na koniec tej wspaniałej przygody... W środku są cudne zdjęcia i laurki od małych smyków, ale z wiadomych względów ich tu nie pokażę. 
 

I dlatego myślę sobie dziś, jak ważna jest otwartość na to, co przynosi los. Nietrzymanie się tak kurczowo i tak bardzo na serio, tego co jest i tego, co koniecznie chcielibyśmy mieć. Szczególnie na emigracji. Tutaj trzeba się zbudować na nowo. Przestawić. Przeorganizować swoje oczekiwania i potrzeby. Nabrać pokory do tego, że pewnych barier nie da się przeskoczyć naraz, ale potrzeba je krok po kroku, czasami mozolnie, przesuwać i finalnie pokonywać. I potrzeba ogromu cierpliwości i wiele pracy, która bez nas sama się nie zrobi. Cierpliwości, której mi tak często tu brakuje. Bo by się chciało już, teraz, lepiej, bardziej, perfekcyjnie. Bo oni tak, a ja inaczej. Nie. To tak nie działa.

Budowanie swojego życia zawodowego na emigracji jest bardzo trudne. A może raczej bardzo mozolne. Zwłaszcza dla kogoś, kto dopiero uczy się tu języka. A jak jeszcze jesteś do tego polonistą, to już w ogóle masz przechlapane. Przez te wszystkie lata okrutnie ciężkich studiów poprawiali Cię na każdym kroku i zmuszali do zakuwania zawartości słowników. Do wygłaszania kwiecistych przemówień i referatów. A teraz? Nie dość, że oglądając wieczorne wiadomości w TV czujesz się niekiedy jak analfabeta, to jeszcze tyle chciałbyś czasami powiedzieć, ale brakuje Ci słów. Tak, jesteś polonistą i brakuje Ci słów, niezłe, co? Frustrujące ogromnie. Bo chcesz mówić perfekcyjnie i bezbłędnie. A to niemożliwe. Przynajmniej na razie.

I nie ma drogi na skróty. To jest chyba najważniejsza rzecz, jakiej nauczyła mnie emigracja. Nie ma skrótów. Nie ma magii, Kopciuszka, co się w sekundę księżniczką staje. Nie ma. Trzeba przedreptać tę ścieżkę od początku do końca. Mieć swój plan, ale też oczy szeroko otwarte. Łapać okazje, szukać, próbować. Bo nigdy nie wiadomo, co przydarzy nam się po drodze, i nigdy nie wiadomo, czy to co sami sobie wymyśliliśmy, jest dla nas najlepszym rozwiązaniem.
Od września nowe wyzwania, a teraz...

Wygląda na to, że mam wakacje! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz