niedziela, 23 kwietnia 2017

Nie pucuję okien! Czyli Wielkanoc na emigracji.

Przed ...

Wielki Czwartek. Nie pucuję okien, nie latam ze ścierką ani z odkurzaczem. Nawet jajka kupię dopiero jutro. Nie czekam na samolot ani na gości. Póki co siedzę. Robię sobie pauzę. Taką przedświąteczną. Wielkanoc spędzamy we Francji.


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Gdy spełniają się marzenia. Saint-Malo.

Znacie to uczucie? Gdy nagle w biegu, w półkroku, zatrzymujesz się jak ogłuszona obuchem. Nagle do Ciebie trafia. Zalewa świadomością. Że jesteś TU, gdzie kiedyś nieprzemożnie chciałaś być. TO zobaczyć. TO dotknąć. Zmysłami, rękoma i nogami. Poczuć TEGO zapach. Wtopić się w TĘ rzeczywistość. Rzeczywistość miejsca oglądaną niegdyś tylko w magazynach, na plakatach biur podróży, na czyichś zdjęciach, do których tylko tęsknie wzdychałaś... A teraz JESTEŚ TU. Masz TO. Uwielbiam ten stan. Stan podróżowania. Stan spełniania marzeń, stan, kiedy do Ciebie dociera to, gdzie jesteś. I że jesteś szczęściarą.



Taki stan towarzyszył mi niemal codziennie, kiedy spełniło się moje największe marzenie życia i wyjechałam na pół roku do Afryki. Taki stan towarzyszył mi, gdy stojąc w strugach deszczu na Trocadero po raz pierwszy na żywo ujrzałam Wieżę Eiffla, a potem wiele razy, gdy do Paryża wracałam. Gdy po raz pierwszy wylądowałam na Lazurowym Wybrzeżu, w Cannes, w Nicei, Ez...W Prowansji. W Alpach, o świcie, na skraju przepaści z widokiem na jezioro Saint Croix i kanion Verdun - jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie, jakie widziałam... Potem na Mont Saint-Michel. A teraz...