niedziela, 13 listopada 2016

Rok po...

Złego początki...

To już rok. Rok temu o tej porze wielu z nas było jeszcze w pracy, w biurze, w oczekiwaniu na piątkowy wieczór, na mecz, na koncert, na spotkanie z przyjaciółmi w restauracji. Był wyjątkowo ciepły listopad. Każdy czekał na weekend. Na chwilę wytchnienia. 

Ja też jechałam do pracy. Szef rzucił mi na powitanie, że mamy piątek 13tego. Od rana miał różne pechowe "przeboje". Piątek jak piątek - dla mnie to był dzień jak co dzień, pracowałam wtedy jeszcze w weekendy, więc nie miałam się za bardzo ani z czego cieszyć, ani też czym martwić.

Kilkanaście godzin później wszystko już było inaczej. Data 13 listopada 2015 r. nabrała nowego znaczenia. I to nie był przesądny pech, to był koszmar, który - choć do dziś trudno w to uwierzyć - zdarzył się naprawdę. Jego znamię naznaczyło życie setek ludzi, którzy stracili bliskie im osoby, setki osób, które zostały ranne i których życie zmieniło się już na zawsze, a także życie paryżan, Francuzów, nasze...