środa, 25 maja 2016

Nasze pierwsze urodziny! LINK PARTY start!

Dziś mija dokładnie rok od momentu, gdy na Przystanku opublikowałam pierwszy post. Aż trudno uwierzyć, że upłynęło już tyle czasu! O pisaniu bloga marzyłam praktycznie od początku emigracji, ale pomysł zrealizowałam dużo później. Pamiętam jednak bardzo dobrze ten moment, gdy zamiast planować, kombinować i czekać na odpowiednią porę, podjęłam decyzję, że to jest właśnie ta chwila i zaczynam w końcu działać. Znacie takie życiowe przebłyski i olśnienia? Wbrew pozorom niewiele one mają wspólnego z oświeceniem, za to bardzo często stoi za nimi jakiś kryzys, przełom albo osobista tragedia. Teza ta potwierdza się, kiedy czytam inne blogi i okazuje się, że motywację i chęć do pisania przyniósł wielu autorom właśnie jakiś trudny moment czy życiowy zakręt.

Z blogami emigrantów jest chyba jeszcze inaczej. Pisanie staje się nie tylko swoistą terapią, ale też sposobem na wyrażenie siebie, swojej kreatywności i potrzeby działania, które nierealizowane na dłuższą metę przynoszą jedynie frustrację i smutek. Dla takich osób jak ja, wrzuconych w nową, obcą rzeczywistość, zmagających się z nauką języka, zrozumieniem innej kultury i jakże często trudnym i długotrwałym bezrobociem, blog staje się miejscem upragnionej twórczości czy platformą nauki języka, a także siatką nowych kontaktów z ludźmi, których obecności na co dzień tak bardzo brakuje. 

A jak było u mnie? Bardzo podobnie. Kiedy rok temu publikowałam swój pierwszy, bardzo optymistyczny, wpis, obiecałam sobie, że za jakiś czas opowiem swoim czytelnikom o kulisach jego powstawania, które z różowym kolorem niewiele miały wspólnego. Ale dziś za to piję szampana :)



Znalazłam się właśnie w takim momencie życia, w którym musiałam podjąć kilka najistotniejszych decyzji, mających wpływ na moją przyszłość, zarówno osobistych jak i zawodowych. Zrezygnowałam z dobrze płatnej, ale wyniszczającej mnie psychicznie i fizycznie pracy. Uwierzcie mi, że dużo trudniej jest zostawić pracę na emigracji niż w Polsce. Musiałam się liczyć z tym, że być może skazuję się na długie bezrobocie. Pomimo wielu lęków i obaw wygrała moja godność i niezłomna wiara w to, że będzie dobrze. Pracę znalazłam bardzo szybko i właściwie w tym samym czasie, gdy powstawał blog, choć ten ostatni miał być dla mnie szansą na rozwój i remedium na bezrobotne długie dni w domu. Poza tym zdawałam sobie sprawę, że nawet jeśli znajdę pracę, to niewiele będzie miała wspólnego z moim humanistycznym wykształceniem i dziennikarskim doświadczeniem. 

Blog dał mi możliwość pisania, bez którego nie potrafię żyć.

Dzięki niemu mogłam robić to, co kocham, bez względu na wszelkie inne okoliczności. Mogłam uprawiać swój zawód, będąc na emigracji, spełniać się i rozwijać. W tym postrzegam największą wartość blogowania. Blog dał mi poczucie sprawczości - skoro nie miałam wymarzonej pracy, to sama sobie stworzyłam szansę, by na co dzień robić to, co lubię najbardziej.  

Wiara w siebie i swoje możliwości bardzo często zostaje zachwiana na emigracji, dlatego trzeba chwytać się wszelkich sposobów, by jej nie stracić, a gdy zostanie nadszarpnięta - zrobić wszystko, by ją jak najszybciej odbudować i wzmocnić. Właśnie w tym pomógł mi blog, który sprawił, że po zawirowaniach życiowych ruszyłam dalej z kopyta. Dzięki temu dziś jestem w takim miejscu, w jakim jestem. Dziś znowu zarabiam pisząc - nie, nie na blogu oczywiście, ale dzięki powrotowi do pisania otworzyły się dla mnie nowe ścieżki zawodowe, a blog stał się swego rodzaju portfolio. 

Muszę przyznać, że ostatnio dużo mniej mnie na blogu, a to właśnie dlatego, że po powrocie z pracy, siadam do komputera i z zaangażowaniem oddaje się mojej drugiej, tym razem dziennikarskiej profesji. Pogodzenie dwóch etatów pochłania sporo czasu i wymaga dobrej organizacji, a wiadomo, że prowadzenie bloga to niemalże trzeci etat. Nie zamierzam jednak rezygnować z blogowania! O nie! Muszę się jedynie jeszcze lepiej zorganizować ;) Czasami zastanawiam się tylko, w jaką stronę ma zmierzać ten blog, to miejsce? Zaglądam w statystyki i najczęściej niewiele dodają mi one wiedzy i mądrości, a raczej jedynie zaskakują. Może więc dziś jest dobra okazja, by zapytać Was wprost, o czym chcielibyście więcej czytać na Przystanku? O życiu na emigracji, o podróżach czy też nowinkach prosto z Francji? Dajcie znać w komentarzach. Każdy Wasz głos cieszy mnie niezmiernie i jest inspiracją do pogłębionej refleksji ;)

A teraz czas na Was i niespodzianka urodzinowa! Skoro urodziny, to musi być impreza! ;) Zapraszam na pierwsze w historii bloga LINK PARTY! Podrzucajcie linki do swoich blogów, ulubionych wpisów i artykułów, dzielcie się swoimi inspiracjami, refleksjami i pasjami! Przystanek zamienia się dziś w jedną wielką imprezę zapoznawczą! Skorzystajcie z tej możliwości promocji, a dla mnie to wspaniała okazją, by poznać lepiej moich Czytelników.  

Na koniec podziękowania, bez których w taki dzień się nie obejdzie! Dziękuję każdemu z Was, kto choć raz zajrzał tu do mnie na Przystanek. Dziękuję tym, którzy wracają, komentują, piszą do mnie wiadomości. Tylko bloger wie, jaką radość sprawia wiadomość w skrzynce od Czytelnika, który znalazł czas, by napisać dobre słowo czy podzielić się opinią w komentarzu. 

Bo choć pisanie samo w sobie jest dla mnie przyjemnością, to jednakże radość podwójna, kiedy okazuje się, że po drugiej stronie jest ktoś, kto chce to czytać.

Dziękuję za ten rok i czekam na Wasze linki! Impreza czas START! Bawimy się do niedzieli! ;)

15 komentarzy:

  1. Fajny wspis! Nie boisz sie mieszkasz w Paryzu?

    Oto link do mojego bloga:

    http://patgoreblog.blogspot.co.uk/

    Jest kilka wpisow O Francji ;)

    Pozdrowienia :)

    Pat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za udział w imprezce ;)Zajrzałam do Ciebie i wyjść stamtąd nie mogłam ;) Uwielbiam podróże! Na pewno jeszcze nie raz zajrzę do Ciebie. Czy boję się mieszkać w Paryżu? Nie, wychodzę z założenia, że dzisiaj wszędzie wszystko się może zdarzyć. Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia! :)

      Usuń
  2. Czym się Pani zajmuje nacodzień zawodowo? :) Może post na temat jak zdobyć pracę nie tylko jako opiekunka do dzieci lub sprzątaczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! Planuję post na temat szukania pracy, aczkolwiek pracowałam tu już jako pokojówka i niania ;) Obecnie pracuję w restauracji, a po pracy zdalnie jako redaktor dla polskiego serwisu. Nie wiem, czy te doświadczenia Panią interesują ;)

      Usuń
  3. Bardzo fajnie czyta się Twoje wpisy :) Powodzenia w godzeniu tylu obowiązków na raz, ale wierzę, że Ci się uda, gdyż pasje zawsze dodają skrzydeł!

    Pozdrawiam serdecznie z Dijon!

    Link do mojego bloga: http://polkawefrancjiblog.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło Cię słyszeć! :) Dziękuję bardzo za dobre słowo, to prawda -fruwam ostatnio sporo, a najwięcej przy komputerze ;D Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i dziękuję za udział w urodzinowej imprezce! :)

      Usuń
  4. na imprezie rocznicowej jest zajefajnie ;) ;) ;) lajkujcie ile sie da :) pozdrawiam wszystkich MUSZKIETER :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, gość specjalny nas odwiedził ;)

      Usuń
  5. Gratulacje i jak to mówią Francuzi: bonne continuation ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super sprawa, że zdecydowałaś się założyć bloga i że masz wystarczająco motywacji by go kontynuować, rozwijać :) Jak dobrze wiesz sama mam z tym problem, więc podziwiam :)
    Ja lubię wpisy o wycieczkowych niespodziankach Muszkietera którego z tego miejsca pozdrawiam ;* !
    Link do mojego bloga chyba dobrze znasz ;)
    www.pannamarzanna.wordpress.com
    Buziaki Kochana!
    Piję zdrowie łykiem porannej herbaty, za lepsze jutro, za same pozytywne wpisy na blogu! ;*
    p.s. nadal nie wiem dlaczego nie mogę komentować bloga z profilu na wordpressie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzanna, była herbatka, teraz szampan dla Ciebie ;) Dzięki za te ciepłe słowa! Co do wycieczek z Muszkieterem, to w zasadzie każdy nasz wypad to jego sprawka i niespodzianka ;), na co absolutnie nie narzekam ;) Ja tylko wsiadam w auto i wiem, że muszę być gotowa na wszystko :D czytaj: mieć parasol, ubrania i obuwie na każdą pogodę plus kanapki i woda, a najlepiej wino :D PS Nie mam pojęcia co jest z tymi komentarzami :(

      Usuń
  7. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Twojemu blogowi "joyeux anniversaire" ;)
    Trzymam kciuki za pogodzenie wszystkich obowiązków i znalezienie zawsze odrobiny czasu na blogowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, kciuki się przydadzą, bo czasem niełatwo to wszystko ogarnąć, ale się nie poddaję ;) A z blogowania nie mogę zrezygnować - przecież blog to takie trochę moje dziecko, więc co za matka ze mnie by była ;D

      Usuń
  8. Najlepszego, Kochana! Lubię tu zaglądać i sprawdzać, co u Ciebie. Cieszę się, że piszesz - jesteś w tym świetna. Moje blogowe dziecko wyjechało na wydłużone wakacje - jeszcze nie wiem kiedy wróci. Za to moi prawdziwi podopieczni mają się bardzo dobrze, a ja razem z nimi. Ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń