wtorek, 31 maja 2016

Przystanek Senlis

Senlis intrygowało mnie już od dawna. Często podczas naszych różnych podróży kierowaliśmy się na tablice prowadzące do Senlis. Odwiedziliśmy to miasto w kwietniu, przy okazji wycieczki do Pierrefonds. Miasto leży 42 km od Paryża, w regionie Pikardii. Słynie przede wszystkim z pięknej katedry, ale mnie dużo bardziej zachwyciła jego zabudowa i odkrywanie urokliwych zaułków, a także historycznych perełek i śladów historii nawet z II wieku p.n.e.

Jak zwykle była to spontaniczna wizyta, więc podążając urokliwymi uliczkami miasta nie mieliśmy pojęcia, co kryje się za każdym kolejnym rogiem. Z ogromną satysfakcją dokonywaliśmy kolejnych odkryć ruin rzymskich, klimatycznych uliczek, stylowych kamienic i tabliczek informujących na każdym kroku o ważnych miejscach lub osobach, które tu mieszkały. Podążanie za niespodzianką - tak w skrócie można nazwać tę wycieczkę.

Podążajcie za nami!



środa, 25 maja 2016

Nasze pierwsze urodziny! LINK PARTY start!

Dziś mija dokładnie rok od momentu, gdy na Przystanku opublikowałam pierwszy post. Aż trudno uwierzyć, że upłynęło już tyle czasu! O pisaniu bloga marzyłam praktycznie od początku emigracji, ale pomysł zrealizowałam dużo później. Pamiętam jednak bardzo dobrze ten moment, gdy zamiast planować, kombinować i czekać na odpowiednią porę, podjęłam decyzję, że to jest właśnie ta chwila i zaczynam w końcu działać. Znacie takie życiowe przebłyski i olśnienia? Wbrew pozorom niewiele one mają wspólnego z oświeceniem, za to bardzo często stoi za nimi jakiś kryzys, przełom albo osobista tragedia. Teza ta potwierdza się, kiedy czytam inne blogi i okazuje się, że motywację i chęć do pisania przyniósł wielu autorom właśnie jakiś trudny moment czy życiowy zakręt.

Z blogami emigrantów jest chyba jeszcze inaczej. Pisanie staje się nie tylko swoistą terapią, ale też sposobem na wyrażenie siebie, swojej kreatywności i potrzeby działania, które nierealizowane na dłuższą metę przynoszą jedynie frustrację i smutek. Dla takich osób jak ja, wrzuconych w nową, obcą rzeczywistość, zmagających się z nauką języka, zrozumieniem innej kultury i jakże często trudnym i długotrwałym bezrobociem, blog staje się miejscem upragnionej twórczości czy platformą nauki języka, a także siatką nowych kontaktów z ludźmi, których obecności na co dzień tak bardzo brakuje. 

A jak było u mnie? Bardzo podobnie. Kiedy rok temu publikowałam swój pierwszy, bardzo optymistyczny, wpis, obiecałam sobie, że za jakiś czas opowiem swoim czytelnikom o kulisach jego powstawania, które z różowym kolorem niewiele miały wspólnego. Ale dziś za to piję szampana :)


niedziela, 22 maja 2016

Przystanek Château de Pierrefonds

Pierrefonds to świetny pomysł na wycieczkę poza Paryż. W sam raz na weekendowe popołudnie. Pierrefonds to malowniczo położone miasteczko w Pikardii, około 100 km od Paryża, w departamencie Oise.


My pojechaliśmy tam trochę okrężną drogą, przecinając rozległe tereny leśne i ciesząc oko uroczymi wioskami, które mijaliśmy po drodze. Lubimy tak podróżować, bo dzięki temu odkrywamy przy okazji różne ciekawe miejsca, których próżno szukać w przewodnikach i w ten sposób rodzą się pomysły na kolejne wycieczki poza utartymi szlakami. 

Dlaczego Pierrefonds? Jak zwykle to sprawka Muszkietera, który jak na Muszkietera przystało zamarzył sobie, żeby zobaczyć zamek, który miał otrzymać Portos - bohater jego ulubionej powieści "Trzej Muszkieterowie" ;) No i zobaczył, a przy okazji zorganizował nam rewelacyjną wycieczkę.