piątek, 29 stycznia 2016

Przeprowadzka

W ubiegłym roku przeżyłam trzy przeprowadzki. Określenie "przeżyłam" jest tu zamierzone i bardzo trafnie odzwierciedla stan, w jakim się wówczas znajdowałam. Przeprowadzka bowiem to stan umysłu. Wbrew pozorom, to nie tylko fizyczny transport dobytku z punktu "A" do punktu "B". To nieustanna eksploracja mentalna tego, co było i co będzie. Nie jesteś w stanie skupić się na niczym innym. Twoją głowę pochlania tylko jedna myśl. Słowo "przeprowadzka" staje się Twoją mantrą - budzisz się z nim bardzo wcześnie i zasypiasz bardzo późno, najczęściej po prostu padasz na twarz. Twoja codzienna rutyna i stabilizacja zostają całkowicie zaburzone. Jedną nogą jesteś w przeszłości, w swoim "starym" miejscu, a drugą już w przyszłości. Bo obecne mieszkanie nie przypomina już Twojego domu, Twojej przestrzeni. Przypomina już raczej tylko pobojowisko, pełne kartonowych labiryntów.

Mój widok  z okna ;)

piątek, 22 stycznia 2016

Podsumowanie 2015

Trzy przeprowadzki. Dwie zmiany pracy. Dziesiątki podróży i przystanków, bliskich i dalekich. Setki dylematów i pytań o jutro i przyszłość. Tysiąc chęci powrotu do Polski i tyle samo chęci i determinacji, by pozostać we Francji. Tęsknota za bliskimi i lęk o nich, niemające swojej miary. No i jeden blog zdołający pomieścić te wszystkie radości i smutki, skargi, zachwyty i żale. A także Wasza obecność i mnóstwo życzliwości pomiędzy jego wirtualnymi kartami. Tak w skrócie mogłabym podsumować ten ostatni 2015 rok. Rok ogromnych dla mnie zmian. Rok tak samo trudny, jak i piękny. Dokładnie taki, jakie jest życie na emigracji.

Kanion Verdon, Francja

piątek, 15 stycznia 2016

Przystanek Grudzień

Gdybym miała jednym słowem podsumować grudzień ubiegłego już roku, byłoby to oczekiwanie. Oczekiwanie pełne niepewności i pytań: czy dostaniemy urlopy? Gdzie i jak spędzimy Święta? Czy zdołamy naprawić auto, które jak na złość zepsuło się akurat w grudniu i czy po tej naprawie starczy nam środków na podróż do Polski? Z tymi pytaniami budziliśmy się i zasypialiśmy niemal każdego dnia miesiąca. Aż w końcu postanowiliśmy powziąć decyzję, że pojedziemy, bez względu na wszelkie okoliczności. Od tego momentu było już tylko lepiej.