czwartek, 5 listopada 2015

Voyages ZEN, czyli o tym, jak francuskie koleje dbają o dobry nastrój pasażerów

Wczoraj był jeden z pierwszych, prawdziwie jesiennych poranków. Zimno, wiatr szarpał parasole, deszcz chlapał nieprzyjemnie. No i ta ciemność: niebo zasnute całkowicie ciężkimi chmurami. Pasażerowie w pośpiechu i z ulgą wsiadali do pociągu. Ja też, czym prędzej umościłam się na pierwszym z brzegu siedzeniu, poddając się z przyjemnością wyższej niż na zewnątrz temperaturze. Sucho. Nie leje się za kołnierz. Jest dobrze.


Krajobraz za oknem nieciekawy. Bezbarwny. Świat rozmazany w kroplach deszczu. Niewiele widać przez szyby. To wszystko potęgowało wrażenie przytulności pociągu. Kiedy tak rozmyślałam nad tym rozpoczynającym się dość nieciekawie dniu, przemknął mi nagle... motyl. Tak! Motyl! Piękny, kolorowy, poruszał delikatnie swoimi fantazyjnymi skrzydełkami. A potem złote łany zbóż kołyszące się na wietrze, w letnim słońcu. A potem krystaliczne fale wody z głębią błękitnego nieba w tle. A potem łąki i kielichy fioletowych i czerwonych kwiatów... Nie, nie śniłam. Nie spadłam z fotela ani nie uderzyłam się w głowę. Nie miałam przywidzeń. O takie atrakcje zadbało bowiem SNCF, czyli Narodowe Towarzystwo Kolei Francuskich. Te, niemalże bajkowe, wiosenne obrazy to krótkie filmy reklamowe wyświetlane na specjalnych ekranach, które spotkać można w najnowszych modelach podparyskich pociągów. Spoty promują tzw. region Il-de-France, czyli paryską aglomerację. Zazwyczaj są to zdjęcia najpopularniejszych obiektów turystycznych, takich jak Wieża Eiffla, Wersal czy muzea. Ale wczorajsze obrazki - tak kolorowe, pełne słońca i najrozmaitszych bogactw przyrody przerosły moje wszelkie oczekiwania, wydawały się tak niesamowite i wręcz nierealnie sielskie w zestawieniu z aurą zza okna... Serce rwało się do nich z tęsknoty za słońcem i wiosenno-letnią feerią kolorów. Spot zaopatrzony był jednym wymownym hasłem: Voyages ZEN...











Nie pierwszy raz jednak SNCF zaskoczyło mnie w ten sposób. Podobną sytuację przeżyłam jakieś dwa tygodnie temu, kiedy wczesnym rankiem, półprzytomna jeszcze, wsiadłam jak co dzień do pociągu, zmierzając do pracy. Było zimno, szaro, mgła spowiła świat w swoje sidła. Ni grama słońca, ni skrawka niebieskiego nieba. Oparłam głowę o szybę z zamiarem tępego wpatrywania się w zamglony krajobraz za oknem. Nie na długo. Na kolejnej stacji przywitała mnie kolorowa, olbrzymia wiewiórka, wpatrująca się we mnie wielkimi oczami z billboardu. Była tak sympatyczna i kolorowa w przeciwieństwie do reszty krajobrazu, że mimochodem uśmiechnęłam się do tego futrzaka z reklamy. Kilka metrów dalej czarny kot i chłopiec z czarną, niesforną czupryną spoglądali na mnie z animowanego obrazka z Wieżą Eiffla w tle (nowy film animowany "Avril et le monde truqué").
To nie koniec. Kiedy dotarłam na paryski dworzec, przywitał mnie mój ulubieniec francuskiego kina - Jean Dujardin, który zachęcał swym czarującym (jak zawsze!;)) uśmiechem do obejrzenia najnowszego filmu z jego udziałem - "Un + une". To jest właśnie magia SNCF-u. Przestrzeń komunikacji miejskiej i podmiejskiej jest tu świetnie wykorzystywana do celów komercyjnych. I o ile w Polsce wielkie billboardy - wszechobecne, powciskane w każde mniej bądź bardziej pasujące miejsce irytowały mnie, o tyle tutaj raczej wzbudzają moje zainteresowanie i co by nie mówić - spełniają w ten sposób swoją rolę. Jeden kurs pociągiem i jestem na czasie z najnowszym repertuarem w kinach ;)







Żeby lepiej zobrazować sytuację podkreślę, że świat podziemny Paryża jest przeogromny: obejmuje 14 linii metra i siatkę kolei miejskich i podmiejskich (tzw. pociągi RER). Ten świat to wielokilometrowe tunele, przemierzane codziennie przez tysiące pociągów i miliony pasażerów. Każdego dnia mieszkańcy aglomeracji paryskiej, a także turyści, aby dostać się z punktu A do punktu B, przedeptują kilometry długimi, podziemnymi korytarzami, w których - co tu dużo mówić - nie jest ani czysto, ani przyjemnie. Szare, zniszczone, zabrudzone i obdrapane ściany nie są z pewnością miłe dla oka. Dlatego też stały się znakomitym miejscem na umieszczanie reklam, które wypełniają tę pustą i brzydką przestrzeń kolorami i bardzo często informacjami o zbliżających się, interesujących eventach, koncertach czy też nowościach w kinie lub na rynku wydawniczym. Przechodzień, pokonując monotonną i niekoniecznie przyjemną drogę przez tunel, mimochodem zwróci uwagę na kolorowe zdjęcie czy ciekawe hasło. Ja w każdym razie lubię wiedzieć, co aktualnie dzieje się w Paryżu i generalnie we Francji, i bardzo często plakat podpatrzony w metrze staje się dla mnie bodźcem do zobaczenia nowego miejsca lub filmu, a przy okazji wyłapuję i uczę się w ten sposób także nowych francuskich słówek ;)





To nie koniec niespodzianek SNCF-u. Francuskie koleje organizują nam PODRÓŻE ZEN, wykorzystując nie tylko sugestywne, relaksacyjne filmiki. Popatrzcie, jakie pociągi nam od czasu do czasu podstawiają...






I jak? Macie ochotę na VOYAGE ZEN? ;)



Opóźnienia pociągów, perturbacje na torach, odwołane kursy i przerwy w dostawach prądu do trakcji to już temat na osobny wpis...

Bon voyage! ;)

2 komentarze:

  1. Znakomity post, fajnie podpatrzony podziemny świat francuskiego metra, które brudne, niezbyt miło pachnie, ale kochamy nim podróżować, nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) O tak, o francuskim metrze można by książki pisać ;) Ile w nim człowiek czasu spędza, ile się nachodzi, najeździ schodami ruchomymi, ile się napatrzy.... Ale to prawda - bez niego ani rusz! To taki... bardzo paryski element życia :)

      Usuń