sobota, 14 listopada 2015

Obudziłam się dziś...

Obudziłam się dziś w innej, choć niby tej samej, rzeczywistości. Cisza za oknem, cisza w domu - uspokaja, a zarazem przeraża. Wczoraj, w domowym zaciszu obejrzeliśmy w Internecie mecz Polska-Islandia i poszliśmy spać. Zdążyliśmy zgasić światło, kiedy rozdzwoniły się nasze telefony - dosłownie w tym samym momencie. Spojrzeliśmy na siebie wymownie, przeczuwając, że to nie mógł być przypadek, że coś się stało. Od rodziny z Polski i przyjaciół z zagranicy dowiedzieliśmy się, co dzieje się w Paryżu, obok nas... Po ostatniej przeprowadzce nie mamy jeszcze TV... Ale mamy Internet. Noc była długa, a ciemność za oknem przerażająca, jak nigdy dotąd. Jakiekolwiek hałasy dobiegające z zewnątrz paraliżowały mnie jak nigdy w życiu, nawet bardziej niż wtedy, gdy w afrykańskiej ciemności, po raz pierwszy w życiu, usłyszałam odgłosy strzałów broni palnej... Przerażały bardziej, bo przecież jestem w Europie, jestem u siebie, w MOIM DOMU. Przerażały, bo w dzielnicy, w której pracuję na co dzień, zginęło wczoraj kilkanaście niewinnych osób, a w dzielnicy obok ponad sto... Przerażały, bo nie raz, nie dwa przechodziłam obok tych restauracji, obserwując ludzi siedzących na tarasach, popijających kawę, wystawiających twarze ku słońcu, roześmianych, w towarzystwie swoich przyjaciół. Wiem, ilu wczoraj, w piątkowy wieczór, mogło ich tam być... Mogłam być tam ja, mój ukochany, moi znajomi, koleżanka z pracy, która mieszka tuż obok... Mogłam być na tym koncercie i mógł tam być mój brat - meloman. Mogłam, mógł, mogli...

Źródło: J'aime le francais
Zdjęcie z prasy francuskiej, gdzie wokół kawiarnianego stolika - tak bardzo paryskiego symbolu, leżą ciała zakryte folią wstrząsnęło mną kompletnie i odjęło mowę. Nie ma słów, które pasują, których mogłabym dziś użyć, by wyrazić to, co czuję... A może właśnie nie potrzeba dziś nic mówić. Dziś pozostaje wymowna cisza, w której trzeba się odnaleźć, z którą trzeba się JAKOŚ oswoić, jakoś dalej żyć. Tak jak i oswoić strach, który w tych okolicznościach wcale nie ma wielkich oczu...

Źródło: Le Monde.fr
Dziś miałam iść do pracy, ale nie poszłam, bo jest zamknięte, a metro tam nie dociera. Zostaję w tej ciszy, by oswoić JUTRO, które będzie zupełnie inne niż WCZORAJ i PRZEDWCZORAJ. Jutro, kiedy z drżącym jeszcze sercem, niepewna niczego, wsiądę do pociągu i pojadę do pracy, do której droga prowadzi obok TYCH i INNYCH stolików kawiarnianych, mijając twarze ludzi, którzy tam kiedyś byli, mogli być, będą...



1 komentarz:

  1. Przed chwila zapalilam swieczke w oknie... w odezwie na apel przeczytany http://tempsreel.nouvelobs.com/en-direct/a-chaud/12109-attaquesparis-interdit-manifester-paris-mettre-bougies.html
    Zapalcie i wy jesli czujecie taka potrzebe...

    OdpowiedzUsuń