wtorek, 7 lipca 2015

Spacer po Barbizon



Dziś zapraszam Was na spacer po Barbizon - miejscowości, która pojawiła się na czwartym miejscu w rankingu tegorocznej edycji programu na najpiękniejszą francuską wioskę (Le Village Préféré des Français). Barbizon leży na trasie prowadzącej z Paryża do Fontainebleau - miasteczka, które słynie z  pięknego zamku - dawnej rezydencji królewskiej, którą upodobał sobie niegdyś sam Napoleon. Myślę, że warto połączyć zwiedzanie Fontainebleau z wizytą w Barbizon. Miłośnicy skałek i wspinaczek znajdą na tej trasie także lasy, gdzie z powodzeniem mogą uprawiać swoje hobby. A zatem startujemy!





Do Barbizon udaliśmy się w sobotnie popołudnie. Po tym, co widzieliśmy wcześniej w TV Muszkieter stwierdził, że jest nieco rozczarowany, a mnie się podobało :) Okazało się bowiem, że jest tutaj tak naprawdę jedna główna uliczka, przy której znajdują się wszystkie najciekawsze obiekty. Wioskę okalają lasy i tereny zielone oraz pola uprawne, co dodaje uroku temu miejscu. No i te domy! Kamień, kolorowe okiennice, ozdobne bramy, posągi w ogródkach, mozaiki na ścianach... To, co mnie zaskoczyło najbardziej, to ilość galerii i atelier, które można tu spotkać praktycznie na każdym kroku... Wiecie dlaczego? Ja nie wiedziałam. Okazuje się bowiem, że miasteczko to upodobali sobie niegdyś artyści - malarze, pisarze, rzeźbiarze...Tabliczki z informacją, jaki artysta mieszkał w danym domu wiszą na co drugim budynku. Natkniecie się także na kamienne ławeczki, na których niegdyś lubiły przesiadywać te znamienite osoby...














Jednym z obowiązkowych punktów zwiedzania jest z pewnością przepiękny, uroczy stuletni kościołek parafii liczącej 1200 lat! Gdy wejdziecie do środka, zrozumiecie o czym mówię. Niskie, kamienne ściany, w centralnej części nad ołtarzem prosty krzyż, oświetlony w taki sposób, że przykuwa całą uwagę... Kilka rzędów drewnianych krzeseł i ołtarz Matki Boskiej przy wejściu.... Witraże w małych oknach i... cicha muzyka sakralna, która potęguje niesamowitość tego miejsca i chęć do zadumy...







Przy głównej ulicy znajduje się, jak przystało na Francję, wiele ciekawych i bardzo klimatycznych knajpek, których wnętrza i tarasy są udekorowane bardzo oryginalnie. Nastawcie się jednak na dość wysokie ceny i z tego, co zdążyliśmy się zorientować - w sobotni wieczór nie ma szans na wolny stolik w tych ciekawszych i nieco tańszych restauracjach - konieczna jest wcześniejsza rezerwacja.










Mnie urzekła atmosfera tego miejsca - wszechobecna zieleń i kwiaty, cisza, urocze i piękne domki, róże okalające okiennice i ściany, a przede wszystkim artystyczny duch, którego przejawy są obecne wszędzie - często ukryte w detalach. Ja z niekrytą przyjemnością podglądałam mieszkańców w ich ogródkach, artystów podczas wernisażu w atelier, zaglądałam przez szpary bram i otwarte okna :)
Zresztą... zobaczcie sami! Miłego spaceru ;)






















Polecam również stronę jednego z moich ulubionych francuskich programów TV - Le Village Préféré des Français:

http://www.france2.fr/emissions/le-village-prefere-des-francais/les-villages/barbizon-region-ile-de-france_319085

4 komentarze:

  1. Urokliwe to miasteczko! A te kolorowe kawiarki przesłodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Ja tez nie mogłam się oprzeć tym kawiarkom ;)

      Usuń
  2. Cudne miasteczko! Uwielbiam takie klimaty :) No i piękne zdjęcia! Pozdrawiam z Dijon :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ze klimat iście francuski? ;) Ciesze się, ze zdjęcia się podobają i mam nadzieje, ze choć w połowie oddają urok Barbizon. Serdeczne pozdrowienia spod Paryża! ;)

      Usuń