czwartek, 23 lipca 2015

Przystanek: Compiègne


Dziś zatrzymamy się w Compiègne. Zjemy lody pod pomnikiem Joanny d'Arc, odkryjemy ślady wielu ważnych historycznych wydarzeń, których świadkiem było to małe miasto, będziemy podziwiać cuda ogrodnicze i zjemy pyszną kiełbaskę, popijając ją lokalnym piwem na Święcie Ogrodnictwa. Na koniec udamy się do pałacu z różanym ogrodem i fantastyczną łąką, na której piknikują tłumnie Francuzi, dzieci grają w piłkę, a świerszcze majową porą dają niesamowity koncert. Co Wy na to? ;)









Była majowa sobota i piękne czasy, kiedy jeszcze nie pracowałam w weekendy. Wspaniałe czasy minęły bezpowrotnie, ale pozostały wspomnienia z wielu podroży, które wówczas odbyłam. Maj to doprawdy piękny i najlepszy czas na odkrywanie świata. Przyroda, obudzona już z zimowego snu, tętni życiem, kwitnie, pachnie, odurza kolorami, zapachami i śpiewem ptaków. Parki zielenieją, niebo obłędnie błękitnieje, a skóra łaknie wiosennego słońca. Ludzie wylegają na podwórka, ławeczki, do parków i kawiarni. Zwłaszcza we Francji. Taki majowy klimat udzielił mi się owej soboty, gdy udaliśmy się z Muszkieterem, jak zwykle spontanicznie, do Compiègne. To był strzał w dziesiątkę. 






 


Compiègne to miasteczko z rodzaju tych, które najbardziej lubię. Urocze, zadbane, nie za duże, żadnego tłoku turystów - ot francuskie miasto, które żyje swoim życiem, ma wiele do odkrycia i podziwiania, choć pozory mogłyby naprawdę mylić! Mam dla Was jedną podstawową radę, jeśli chodzi o zwiedzanie Francji -  pozwólcie sobie na odrobinę spontaniczności, dzięki której możecie odkryć naprawdę piękne miejsca. To, że danej miejscowości nie znajdziecie w najpopularniejszym przewodniku może dla Was oznaczać tylko jedno - poznacie prawdziwą Francję, w jej pięknej, małomiasteczkowej odsłonie, którą naprawdę warto zobaczyć i docenić. Nie bójcie się tu błądzić - GPS i tak Was doprowadzi do celu, a to co po drodze przypadkiem odkryjecie - może Was niesamowicie zachwycić! Wiem, bo przekonałam się już sama wielokrotnie! Bądźcie otwarci i elastyczni na to, co nowe i nieznane. Naprawdę warto!








Compiègne leży około 1,5h drogi od Paryża. Dlaczego podkreślam fakt, że wybraliśmy się tam w sobotę? Bo właśnie zazwyczaj w weekendy odbywają się we francuskich miasteczkach ciekawe wydarzenia, koncerty i lokalne święta, w których warto wziąć udział, by poczuć klimat danego miejsca. My mieliśmy jak zwykle dużo szczęścia - trafiliśmy na Święto Ogrodnictwa w Compiègne, a Francuzi wiedzą, jak zabrać się do organizacji takich wydarzeń. Zawsze jest pięknie, gustownie i z klimatem. Francuzi uwielbiają spędzać czas na świeżym powietrzu. Oblegają tarasy, parki, ogrody i wszelakie połacie zielonej przestrzeni o każdej porze roku. Uwielbiają piknikować i uprawiać rozmaite sporty na wolnym powietrzu. Ja tego dnia byłam pod niesamowicie wielkim urokiem dekoracji stoisk z asortymentem ogrodniczym. Zresztą, zobaczcie sami!












Jak Wam się podoba zdjęcie powyżej? Ja nie mogłam wyjść ze zdumienia - w dzieciństwie pluskaliśmy się latem z bratem w takiej 'wannie' w naszym rodzinnym ogrodzie... Pamiętacie te czasy? ;) Dziś to ozdoby ogrodnicze, w całkiem niezłych cenach... Ach te znaki czasów...  Ten swego rodzaju festyn miał także swój szlachetny cel - dwóch przesympatycznych Panów zaproponowało nam kupno losów, z których dochód był przeznaczony na wsparcie lokalnego szpitala. Można było wygrać przy okazji ten oto wielki kosz z piękną zawartością, pod warunkiem, że odgadło się, ile on waży... Jak myślicie? Ja chyba nie zgadłam, bo Panowie do mnie nie zadzwonili...;) 


Zjedliśmy tu pyszną, grillowaną kiełbaskę, popijając ją równie dobrym lokalnym piwem - chyba nie muszę Wam mówić jak smakowało na świeżym powietrzu, w majowym słońcu i w otoczeniu kwiatów? ;) A do tego serdeczne uśmiechy i rozmowy z lokalsami, zaintrygowanymi obecnością Polaków :)


Compiègne zaskoczyło mnie także swoją historyczną przeszłością, której ślady odkrywaliśmy na każdym kroku. Jak się okazało, w tym małym miasteczku miało miejsce wiele ważnych wydarzeń historycznych, także ze znanymi kobietami w roli głównej. To tutaj podczas wojny stuletniej Joanna d'Arc dostała się do niewoli angielskiej, a w 1630 r. z kolei zesłano tu Marię Medycejską za próby spiskowania przeciw kardynałowi Richelieu. Pomnik Joanny d'Arc znajduje się na rynku w samym centrum miasta, na wprost przepięknego ratusza. Warto tu przyjść o pełnej godzinie, kupić lody pistacjowe u Pana z białej samochodowej budki, usiąść na ławce i chłonąć klimat miasteczka, a przy okazji zobaczyć charakterystyczne trzy postacie, symbolizujące nieprzyjaciół Francji, dzwoniące dzwoneczkami na wieży ratuszowej.







To w Compiègne także, 11 listopada 1918 roku, podpisano zawieszenie broni między siłami walczącymi w I wojnie światowej. Napotkacie tu ruiny różnych historycznych zabudowań - m.in. wieży pamiętającej czasy Karolingów oraz cmentarza. W każdym takim miejscu znajdziecie tablice informacyjne - jest gdzie spacerować oraz co odkrywać, a historia fantastycznie łączy się tu z nowoczesnością, co jest myślę ogromną sztuką i wyzwaniem dla współczesnego miasta.








A na deser pałac z różanym ogrodem (w maju niestety jeszcze nie kwitły, ale i tak było pięknie - koniecznie wejdźcie do środka tamtejszej herbaciarni, bo jest na co popatrzeć) i jedna z najpiękniejszych łąk, jakie w życiu widziałam! Tak! Nie tyle ogród, co ogromna, zielona łąka, usiana drobnym kwieciem, pełna świerszczy obłędnie wygrywających swoje cykające serenady ;) Nie byliśmy w środku pałacu, bo nie starczyło już czasu, ale namiastka, jaką zobaczyliśmy, zachęca, by odkryć to dawne miejsce Napoleona dokładniej - następnym razem. Jedna ciekawostka dla fanów Napoleona - można tu kupić bardzo ciekawe pozycje i albumy na jego temat, a paniom polecam perfumy i... gustowne parasolki :)








Nie wspomniałam jeszcze o muzeach, które się tu znajdują, ani o rzece Oise, której brzegiem można odbywać spacery z pięknymi widokami. Przypuszczam, że można by tu znaleźć jeszcze niejeden ciekawy zakątek, zwłaszcza błądząc wąskimi uliczkami, pomiędzy uroczymi kamieniczkami, które mają zaskakująco dużo elementów charakterystycznych dla normandzkich domów. Warto dodać także, że Compiègne okalają piękne, rozległe lasy z całym bogactwem roślin i zwierząt.
My na pewno tu jeszcze wrócimy!







8 komentarzy:

  1. Ciekawe miejsce, kupilabym chetnie takie dodatkI z wieza Eiffel'a takie jak te poduchy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tez wpadły w oko ;) i muszę przyznać, ze spotkałam w tym miasteczku sporo ciekawych butików i sklepików, gdzie można kupić oryginalne i urocze rzeczy :)

      Usuń
  2. Moje Compiegne - cudnie opisane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że niejedną ciekawą rzecz i opowieść mogłabyś dopisać Kochana! :) Pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  3. Piękny wpis... ach, chciałoby się tam być! cudnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze któregoś dnia tu wpadniesz do mnie :)

      Usuń
  4. Twój blog bardzo przyjemnie się czyta :) Dodaje do ulubionych. Na pewno będę zaglądała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Cie witam i będzie mi bardzo milo, jak będziesz mnie tu odwiedzać :) Kawa zawsze czeka! :)

      Usuń