wtorek, 23 czerwca 2015

Pourodzinowo, czyli refleksji kilka o elegancji na wózku inwalidzkim

W tym roku świętowanie urodzin zaczęłam dzień wcześniej. Mój Muszkieter wrócił z pracy z szampanem i oświadczył mi, że czas zacząć obchody moich urodzin i że zabiera mnie na kolację. Na moje pytanie, czy wie na pewno, jaki jest dzień, odparł, że wigilia to świetna okazja, by przedłużyć świętowanie...

Częstujcie się ;)
W ten oto sposób wylądowaliśmy w restauracji w wigilię moich urodzin. Było milo i jak zwykle baaardzo smacznie. Uwielbiam francuskie lokale i francuskie jedzenie. Niezależnie, czy traficie tu do kultowej restauracji, czy też do sieciówki, typu Courtepaille czy TablaPizza – będzie Wam smakowało, bo Francuzi są w sztuce kulinarnej mistrzami. Myślę, że nikt nie zaprzeczy... Tu nie ma miejsca na ignorancję i kolokwialnie rzecz ujmując – ściemnianie. Musi smakować. I smakuje wybornie.



Roladki z kurczakiem, papryka, cebulką i curry. Pycha.
Francuzi uwielbiają biesiadować przy stole. Kolacje w restauracjach to dla nich codzienność. Lubię ich obserwować podczas takich spotkań. My, Polacy spotykamy się zazwyczaj w domach, choć na większe uroczystości już zazwyczaj rezerwujemy lokale. Tak czy inaczej spotkania towarzyskie w restauracji to raczej rzadkość w Polsce. O tej kulinarno-towarzyskiej obyczajowości Francuzów można by mówić wiele, ale ja chciałabym się podzielić z Wami obrazkiem, który mnie przedwczoraj, podczas kolacji przedurodzinowej, bardzo poruszył.

Kolejna perełka ;)
Przy stoliku obok nas zajęła miejsce para osób w średnim wieku, do których dołączyli prawdopodobnie ich znajomi. Elegancko ubrany Pan usadowił obok siebie żonę, która siedziała na wózku inwalidzkim. Z tego co zdążyłam się później zorientować Pani była prawdopodobnie sparaliżowana, nie jadła samodzielnie i chyba nie mogła mówić... A ja... nie mogłam oderwać od niej wzroku. Nie dlatego, że była niepełnosprawna fizycznie, być może także intelektualnie, nie przez wzgląd na niecodzienną sytuację, bo przecież sytuacja jest jak najbardziej normalna i życiowa. Wpatrywałam się w kobietę, bo wyglądała naprawdę pięknie! Była ubrana w gustowną czarną sukienkę z koronkowymi wykończeniami, miała elegancką fryzurę i delikatny makijaż, dopasowane okulary dodawały jej elegancji i szyku. Elegancki Pan karmił ją łyżeczką, a towarzyszący znajomi rozmawiając zwracali się zarówno do niego, jak i jego żony.... Czy widzieliście kiedyś taki obrazek w polskiej restauracji? Ja chciałabym zobaczyć....

Mam nieodparte wrażenie, że u nas wykluczenie osób niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie, jest ciągle przeogromne. Zdecydowanie za duże, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo się chełpimy naszą postępowością cywilizacyjną i mentalną... W przypadku osób niepełnosprawnych nie stajemy na wysokości zadania. Przyzwalamy na wykluczenie i sami wykluczamy. Zamykamy ich w domach, odcinamy od normalnego życia, pracy i rozrywek. Często nie dbamy o nich, na rożnych poziomach. Dlaczego nie mogłam oderwać wzroku od tej kobiety w restauracji? Bo nigdy w Polsce nie widziałam tak zadbanej i eleganckiej niepełnosprawnej intelektualnie osoby.

Te refleksje zbiegły się z pewnym mejlem, którego dostałam niedawno, a który mnie bardzo ucieszył i poruszył. Znam pewną niesamowitą osobę, która pracuje od jakiegoś czasu z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Po latach poszukiwań, rożnych doświadczeń zawodowych odkryła spełnienie i radość właśnie w kontakcie z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Jest szczęśliwa, lubi poniedziałki, a w weekendy tęskni za pracą :) Jej nowa droga zawodowa miała swój początek we... Francji. Rzuciła stałą pracę w Polsce, by w małym miasteczku pod Paryżem, pracować przez kilka miesięcy z osobami niepełnosprawnymi. To tu odkryła swoje powołanie. Po powrocie do Polski podjęła nowe studia – pedagogikę specjalną i rozpoczęła pracę w ośrodku dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. Dziś uśmiecham się, gdy dostaję od niej mejle, w których pisze, że jest szczęśliwa. Natalia prowadzi bloga, na którym w bardzo intymny i piękny sposób wprowadza nas w trudny, a zarazem prosty, barwny, bogaty i bardzo uśmiechnięty świat osób niepełnosprawnych intelektualnie. Warto poczytać, żeby zrozumieć. Żeby nie wykluczać. Żeby ubierać w eleganckie sukienki, zawozić do restauracji i karmić łyżeczką. Żeby żyć normalnie i tej normalności ich nie pozbawiać.

Zapraszam Was gorąco na blog Natalii. Tytuł mówi sam za siebie... i z tą refleksją Was dziś pozostawiam.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz