niedziela, 14 czerwca 2015

Książki, konie i psy - witajcie w Chantilly!

Dziś zabieram Was na wycieczkę po samym zamku w Chantilly. Dlaczego wydał mi się tak niezwykły? Już wchodząc do rezydencji zwraca się uwagę na niecodzienne szczegóły: posągi i figurki w kształcie psów i koni, oryginalnie zdobione świeczniki i wiele prywatnych przedmiotów, które należały niegdyś do właścicieli zamku. 



 







Wystrój wnętrz tego pałacu mówi bowiem bardzo wiele o jego byłych mieszkańcach, sprawia, że dowiadujemy się o nich więcej niż z jakichkolwiek historycznych książek. Na każdym kroku odnosi się wrażenie, że są tu ciągle obecni. Tutaj przepych i nadmiar złoceń nie nuży, bo go po prostu nie ma... Jest pięknie, gustownie, ale też na swój sposób bardzo intymnie i oryginalnie. Nie zapomnę momentu, gdy po raz pierwszy weszłam do ogromnej, ale zacisznej biblioteki i nie mogłam oderwać wzroku od usytuowanego w centralnej części fotela, ze specjalnym podnóżkiem i tabletem, zastanawiając się, jakie refleksje pięć wieków temu, przy płonącym kominku, snuł książę Burbon, odbywając czytelnicze podróże w tym właśnie pokoju... O czym marzył? Dokąd chciał pojechać? Do... Polski? ;)




Jak interpretował dzieła Homera? Czy wolał poezję, czy prozę – dziel obu tych gatunków znajdziecie tu mnóstwo! Czy lubił teatr? 








Atmosfera tego miejsca jest niesamowita i niezapomniana i muszę Wam się przyznać, że straciliśmy tam kompletnie poczucie czasu. Wyobraźcie sobie, że przekraczacie trzeszczący próg kolejnej komnaty i nagle znajdujecie się w pomieszczeniu, gdzie zamiast ścian od podłogi do sufitu rozpościerają się regały z pięknie oprawionymi książkami, w których mieści się ponad 30 000 woluminów i starodruków (w tym m.in. Biblia Gutenberga!). Zapach książek (mole książkowe na pewno wiedzą o czym mówię;)), dyskretne, ale odpowiednio wyprofilowane światło, przytulna cisza (pomimo, że jest to miejsce, które skupia najwięcej turystów) – to wszystko sprawia, że odnosi się wrażenie, że czas stanął tu w miejscu, pomimo górującego nad całą biblioteką zegara. Może właśnie to mnie zachwyciło? Odkąd mieszkam we Francji, nabyłam jakąś nietypową obsesję na punkcie zegarów i chęci zatrzymania czasu (kiedyś więcej o tym napiszę)...;) W każdym razie, jeśli kiedyś będziecie w Chantilly, myślę, że zrozumiecie o czym mówię... 






Jednym z największych atutów tego miejsca jest z pewnością możliwość zaglądania z bliska za szyby biblioteczki i odkrywania tytułów książek, jakie się tam kryją. A można znaleźć prawdziwe perełki! Polecam tę zabawę wszystkim miłośnikom książek, i nie tylko. Spędziliśmy tam ok. godzinę... przez co nie nie mieliśmy już czasu na zwiedzanie ogrodów, pomimo to nie żałowaliśmy ani przez moment! Już wtedy wiedzieliśmy, że któregoś dnia i tak musimy tam wrócić.





A kim tak naprawdę byli mieszkańcy i właściciele zamku w Chantilly? Postanowiłam nie zalewać Was lawiną dat i historycznych faktów, bo to możecie znaleźć i w Internecie, i w książkach. Myślę, że mi to wybaczycie ;) Pozwólcie zatem, że wiedzę historyczną zamknę w kilku najistotniejszych faktach.


Zamek przez wieki był dziedziczony, nigdy nie został sprzedany. Powstał w miejscu średniowiecznej twierdzy. Pierwszym właścicielem i budowniczym był Pierre Orgemont, w kolejnych stuleciach spokrewniony z nim ród Montmorency i Kondeusze skoligaceni z królewską rodziną Burbonów. Ostatnim właścicielem rezydencji był Henryk Orleański, książę d'Aumale, syn króla Ludwika Filipa. To właśnie on, pod koniec XIX w., przekazał zbiory i całą posiadłość Instytutowi Francuskiemu (Institut de France). Warto dodać, że właśnie zgodnie z wolą księcia te ponad 30 000 woluminów biblioteki, w tym 12 tys. starodruków i 1,6 tys. manuskryptów, jest udostępnianych bezpłatnie, za zgodą kierownictwa biblioteki.


Nie sposób pominąć jeszcze jednej, a może i największej ciekawostki. Wspomniałam wcześniej, że we wnętrzach zamku znajdziecie wiele figurek, rzeźb i obrazów przedstawiających konie i psy. Rzucają się w oczy na każdym kroku, a przy tym są piękne i subtelne. Często towarzyszy im człowiek, choć można by rzec inaczej – że to właśnie człowiek jest zazwyczaj w otoczeniu psów i koni. Na terenie zamku w Chantillly znajdują się również XVIII-wieczne stajnie, a w nich unikalne Muzeum Koni. Legenda głosi bowiem, że książę de Condé (Kondeusz) wierzył, że po śmierci będzie żył we wcieleniu konia. Legenda legendą, ale fakty są takie, że zbudował niemalże pałac dla ponad 200 koni i pół tysiąca psów – tzw. Wielkie Stajnie (Grandes Ecuries) o długości ok. 200 m. W muzeum odbywają się pokazy jazdy konnej i oczywiście można tu odbyć przejażdżkę. Chantilly, uważane za francuskie centrum jeździeckie, słynie właśnie z wyścigów konnych. Co roku w czerwcu odbywa się tutaj największa impreza hippiczna we Francji, z gonitwami o Prix de Diane Hermes oraz Prix du Jockey-Club. 





Na koniec dodam tylko, że jeździectwo konne jest we Francji bardzo popularne. Kiedy tu przyjechałam, nie mogłam się nadziwić, ile szkół jeździeckich i hipodromów znajduje się w okolicach Paryża. Miałam okazję być w kilku i przyznaje, że pomimo tego, że nigdy nie interesowałam się tą dziedziną sportu, zrobiły na mnie wrażenie. Widziałam cale rodziny piknikujące w sobotnie popołudnie właśnie na pięknych terenach szkol jeździeckich i po raz kolejny przekonywałam się, że Francuzi są mistrzami w zagospodarowywaniu wolnego czasu. Za to ich właśnie lubię i podziwiam!





Hmm, pozostawiam Was dziś zatem w niezwyklej i ponadczasowej biblioteczce w towarzystwie zadumanego księcia Henryka Orleańskiego, a także z księciem Kondeuszem galopującym na koniu i ze sforą psów po Chantilly... Reszta w następnym odcinku...;)

PS. Tak jak wcześniej wspomniałam, niestety zabrakło nam czasu na zwiedzanie ogrodów, a także stajni i Muzeum Koni. Prawda jest taka, że nie sposób zobaczyć tu wszystkiego podczas jednej wizyty. Wybaczcie więc brak zdjęć z tej części Chantilly, ale ich po prostu nie mam. 

PS.2 Wybaczcie też słabą jakość zdjęć, ale były one robione wówczas... telefonem. Jednocześnie obiecuję poprawę, albowiem aparat już od jakiegoś czasu posiadam ;)

PS.3 Więcej informacji o historii zamku Chantilly i jego właścicielach znajdziecie tutaj:
 http://www.domainedechantilly.com/en/accueil/history/


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz