wtorek, 16 października 2018

Wyspa Porquerolles - egzotyka na wyciągnięcie ręki!

Niech Was nie zwiedzie ta przyjemna, wpadająca w ucho, tak egzotycznie brzmiąca nazwa! Choć mowa o rajskiej wyspie, gdzie żar leje się z nieba, lśni w słońcu lazurowa, krystalicznie czysta woda, zachwycają malownicze urwiska i wybrzeża, szaleje egzotyczna przyroda z pięknymi, dzikimi lasami, wielkimi cytrynowymi motylami i krzyczącymi cykadami, to jesteśmy ciągle w Europie, mało tego - jesteśmy nadal we Francji. Nie potrzeba dalekich lotów ani tysięcy euro, żeby znaleźć się w tak odmiennym i egzotycznym miejscu! [no dobra! zależy kto gdzie mieszka ;)] Ja czułam się jakbym wylądowała na zupełnie innym kontynencie!

 



czwartek, 11 października 2018

5 inspiracji z paryskiej emigracji #11

Widzę, że zaglądacie do zakładki INSPIRACJE, a zatem czas na wznowienie serii! A dzieje się sporo, tak w Paryżu, jak i w całej Francji. Dziś zapowiedź jednej z moich ulubionych imprez na Montmartre, niezwykła wystawa w Muzeum Orsay, ciekawostki z nie mniej pięknego Lyonu, a także trochę muzyki i kilka refleksji o niezwykłym człowieku i artyście, który odszedł w ostatnim czasie...
Zaczynamy!





sobota, 6 października 2018

Życie w cieniu tęsknoty. Trzy lata później...

Trzy lata temu, obolała wewnętrznie po powrocie z Polski, napisałam na blogu tekst KLIK, który jak dotąd najbardziej Was poruszył. O emigracji, o życiu w cieniu tęsknoty. O rozdarciu pomiędzy Polską i Francją. O dokonywaniu trudnych wyborów. O tym, że zawsze gdzieś nas nie ma... 
Co myślę po tych kilku kolejnych latach na emigracji? Czy zgadzam się z tamtą Moniką? Czy coś się zmieniło w moim postrzeganiu życia na emigracji?


czwartek, 4 października 2018

Paryska sobota. Nasza pierwsza randka poślubna w Paryżu

Z moją miłością do Paryża bywa różnie. Ale to już chyba stanie się tradycją, że jesienią odradza się we mnie apetyt, by to miasto odkrywać na nowo. Prawdą też jest, że po szalonych wakacyjnych wojażach, szukamy kolejnych możliwości zwiedzania i odkrywania nowych miejsc bez konieczności rujnowania portfela. Paryż, który mamy przecież w zasięgu ręki, wydaje się być świetną opcją, zwłaszcza w jesiennej oprawie. Powtarzam to jak mantrę od kilku lat, że jeśli do Paryża, to tylko na jesieni lub na wiosnę. No chyba, że korki i strajki Wam straszne, ale to już niestety nieodłączne elementy paryskiego "uroku" ;), na które nie ma rady.

W ubiegłą sobotę okazja była szczególna. Nasi francuscy znajomi wraz z życzeniami ślubnymi podarowali nam niezwykle przyjemną, romantyczną i w dodatku pyszną niespodziankę - obiad we dwoje w świetnej, eleganckiej restauracji niedaleko Hotelu Inwalidów (dzięki opcji Groupon). Poza tym, że było to dla nas miłym zaskoczeniem, uważam że sam pomysł na taki prezent wydaje mi się naprawdę świetny i wart naśladowania.





czwartek, 27 września 2018

Sault - poranek w lawendowym miasteczku

Świt zastał nas na wysokości 1912 m n.p.m, na wierzchołku góry Mont Ventoux. Ale to temat na zupełnie osobną opowieść... Dość powiedzieć, że przewiani i zmarznięci na wskroś, ale jakże szczęśliwi, zmierzaliśmy już stromą drogą powrotną ku prowansalskim dolinom. Ciepłe światło wschodzącego słońca rozświetlało surowe, pozbawione bujnej roślinności tereny u podnóża góry. Im niżej, tym cieplej i bardziej zielono. 

Szukaliśmy miejsca, gdzie w cichości poranka moglibyśmy zjeść śniadanie, a raczej to, co zostało w naszej lodówce turystycznej po długiej podróży z Paryża... Zatrzymywaliśmy się w kilku miejscach, ale ciągle było nam tak zimno, że ostatecznie zrezygnowaliśmy ze śniadania w plenerze. 

Wylądowaliśmy w malutkim, prowansalskim miasteczku Sault. Malutkim, ale jakże uroczym. W samym sercu pól lawendowych.


 

środa, 19 września 2018

Mougins - miasteczko z duszą, czyli o tym, dlaczego kocham spontaniczne podróże

Do Mougins trafiliśmy właściwie przez przypadek, ale ja nie wierzę z przypadki. Była niedziela i szukaliśmy w pobliżu Grasse jakiegoś kościółka. Padło na Mougins, miasteczko oddalone zaledwie 15 minut drogi od naszego wynajętego domku. Kiedy podjeżdżaliśmy pod wysoką górę, na której znajduje się ta niezwykła miejscowość, moje oczy robiły się coraz większe z zachwytu i zdumienia. Ale najlepsze dopiero było przed nami. Zapraszam Was na spacer po miejscu, które skradło moje serce podczas naszej ostatniej podróży na Lazurowe Wybrzeże.


 

poniedziałek, 10 września 2018

NIEzwykła podróż...




Ta podróż była niezwykła. Ale przecież nie ma zwykłych podróży. 
Dla mnie miała kilka wymiarów. 
Była szczególna, choć miano "poślubnej" to tylko etykietka, która niewiele mówi i wyjaśnia. 
Powróciłam do kilku miejsc, do których chciałam wrócić. Nasycić się jeszcze raz... Zweryfikować, sprawdzić, eksplorować, spojrzeć z jeszcze innej perspektywy.
Południe Francji mnie nieustannie i niezmiennie zachwyca. Czaruje. 
Zawładnęło moim sercem po raz kolejny. 
I być może ktoś zapyta: znowu Południe? Znowu ta Francja? Czemu nie Bali? Madagaskar? Dominikana? W końcu to podróż poślubna!
Ja odpowiem tylko, że mieliśmy wystarczająco dużo powodów, by najpierw wybrać się właśnie tam.