czwartek, 22 czerwca 2017

5 inspiracji z paryskiej emigracji #3

Czerwiec wre. Dosłownie. Żar się leje z nieba. 23°C o 6 rano robią wrażenie. Dziękczynienia płyną w stronę okiennic i wentylatorów. Ale cudne, letnie wieczory na tarasie, ze szklanką orzeźwiającego napoju w dłoniach (koniecznie!), rekompensują wszystko! Z balkonu coraz częściej widać fajerwerki. A to oznacza, że czas letnich imprez rozpoczął się na dobre. Żal nie korzystać! Dziś w inspiracjach zatem będzie bardzo rozrywkowo! I będzie baaaardzo pachniało! Paryżem oczywiście ;)


wtorek, 20 czerwca 2017

Przystanek: Le Vexin, czyli o mojej najlepszej podróży bez celu...

Jestem dziwnym typem wędrowca. Wolę samą drogę niż cel. Wolę auto niż samolot. Wolę francuską prowincję niż Paryż. Wolę swojskie bistro niż ekskluzywną restaurację. Wolę camping niż hotel. Czuję się wtedy najlepiej, swobodnie, czuję, że jestem wtedy sobą. Właściwe miejsce i czas. Nic nie uwiera. Jest idealnie.

Potrafię przejechać 200 km, żeby tak naprawdę nigdzie nie dotrzeć i z perspektywy przewodników nic nadzwyczajnego nie zobaczyć. Żadnych gór i mórz, żadnych odhaczonych zabytków ani nawet obiadu w knajpie. Ale za to chorobliwie uwielbiam zaglądać ludziom w okna, podglądać ogródki i tarasy, na których piją aperitif. Tak. Uwielbiam to. Uwielbiam podglądać ludzi, jak żyją. Jaki kolor okiennic wybrali. Jak spędzają czas wolny w upalne, niedzielne popołudnie. Co stoi u nich na stole. Czy i gdzie jeżdżą na rowerach. Co niosą w torbie na piknik. Którą bagietkę kupują: zwyczajną czy tradition. Jaką książkę czytają. I nawet jeśli wścibstwem tę moją przypadłość można nazwać, to jest to wścibstwo wynikające tylko i wyłącznie z ciekawości wobec życia i tego jak żyją inni. Czy i gdzie jest im dobrze, czy są szczęśliwi. Czym się różnią ode mnie. Albo od nas, Polaków. Podglądam, żeby zrozumieć. Żeby nabrać dystansu do pewnych spraw. Żeby się zainspirować. Uwielbiam to.

I właśnie dlatego, jeśli zapytacie mnie, po cholerę to jechać trzy godziny autem w upalne niedzielne popołudnie tak naprawdę bez celu i planu, to odpowiem Wam, że właśnie po to. Żeby droga przyjemnością była, a nie sam cel podróży. Aby po drodze odkryć dziesiątki miejsc, do których jeszcze warto będzie wrócić, a których nie ma w przewodnikach. Żeby spotkać ludzi, a nie turystów. Żeby zobaczyć zwyczajne codzienne życie w innym, niż moje, wydaniu.





środa, 14 czerwca 2017

5 inspiracji z paryskiej emigracji # 2

Czerwiec to zdecydowanie mój ulubiony miesiąc. I nie tylko dlatego, że truskawki, czereśnie i moje urodziny ;) Czuć już lato w powietrzu, oceny w szkołach wystawione, bilety na wakacje kupione i w życie wkrada się to cudne wakacyjne podekscytowanie. Czerwiec to już sezon na dobre i dużo się dzieje w plenerze i nie tylko. Sami zobaczcie.

Źródło: www.facebook.com/levillagepreferedesfrancais

piątek, 9 czerwca 2017

A gdyby tak raz na zawsze...

A gdyby tak można było raz na zawsze. Być szczęśliwym. Znaleźć świetną pracę. Najlepszą miłość.

Raz na zawsze schudnąć. Zadbać o siebie. Raz na zawsze przestać narzekać.

A gdyby tak raz na zawsze oswoić tę emigrację i przyjąć do rozhuśtanej świadomości fakt, że Polska jest tam, a ja Tu, i moje życie jest tutaj - nigdzie indziej.

Gdyby TAK WŁAŚNIE raz na zawsze mogło być, o ile łatwiej by się żyło, prawda? No jasna cholera, byłoby świetnie.

No, ale nie jest tak. Choć coraz lepiej jest. Z tym krzykiem w środku i poskręcanym żołądkiem, gdy opuszczam płytę lotniska w Modlinie. W Polsce straszę regularnie brakiem makijażu, ale we łzach pożegnania już więcej jest ciszy przyzwyczajenia niż spazmów żalu i niezgody. Więcej nadziei na kolejne spotkanie i świadomości, że jest, jak jest i w tym momencie tak być musi. Że to mój wybór przecież. Każdego dnia.

W drodze na Lazurowe Wybrzeże
Plaża w Cannes

wtorek, 6 czerwca 2017

5 inspiracji z paryskiej emigracji # 1

Tak jak wspomniałam w ostatnim podsumowaniu majowym, stuknęły właśnie 2 latka naszemu blogowi, zatem czas na zmiany i powiew blogowej świeżości. Więcej życia na Przystanku, a zatem więcej inspiracji. Oto nowy cykl artykułów - krótkich, raczej kolaży, z mojego życia na francuskiej emigracji. Będę Wam podrzucać obrazki, piosenki, filmy, plakaty, sukienki i kapelusze - wszystko to, co mnie tu na co dzień zaskakuje, porusza, zachwyca, bulwersuje... To są czasami drobiazgi, o których być może nie ma sensu pisać całego artykułu, ale z tych drobiazgów tak naprawdę składa się nasza rzeczywistość. Nasze życie. Mam nadzieję, że znajdziecie tutaj coś dla siebie. Hej hop - zaczynamy!

 

piątek, 2 czerwca 2017

Przystanek Maj

Maj zaczął się ciekawie. Tak się poukładało, że świętowałam swoje imieniny we Francji i w Polsce - i to tego samego dnia. A skoro Polska, to zawsze dużo wrażeń i emocji. I zmęczenie, choć jakimś cudem tym razem nie pochorowałam się. Za to odbyłam kilka kursów pomiędzy Warszawą a Krakowem i stwierdzam, że mój stosunek do polskich kolei ciągle pozostaje ambiwalentny. Tak jak wprawiła mnie w zachwyt wygodna, czysta, nowoczesna podróż "DO", czyli efekt WOW, to już "Z POWROTEM" było nieco gorzej, oj gorzej - zwłaszcza dla tych, którzy w Intercity mieli miejsca stojące... Warszawa ugościła nas fantastycznie, a Kraków niezmiennie zachwycał, uwodził i wciągał. Czasami się jeszcze zastanawiam: jak to możliwe, że ja z tego miasta uciekłam do Francji? Jak to możliwe, że je opuściłam? Ano opuściłam. Ale Muszkieter zaraz powiedziałby, że "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma." No i miałby rację... ;) Za każdym razem jednak z przyjemnością poddajemy się temu krakowskiemu uwodzeniu i z kłuciem w sercu opuszczamy to miasto, dla nas obojga tak ważne...




poniedziałek, 29 maja 2017

Przystanek Nancy - Reims

Uwielbiam długie weekendy i szczęśliwe zbiegi okoliczności, które sprawiają, że nagle ląduję w kompletnie niespodziewanym miejscu. Tak było z Nancy. Kuzyn Muszkietera miał tam odebrać swoje nowe auto, więc.. pojechaliśmy z nim. Długi weekend, cudny maj, perspektywa wycieczki w nieznane - czego chcieć więcej? Dla mnie pełnia szczęścia. I w ten oto sposób śniadanie jedliśmy na balkonie w Melun, obiad na Placu Stanisława Leszczyńskiego w Nancy, a kolację na placu pod Katedrą Notre Dame w Reims.